ZPAF=SPAW, czyli moje spotkania z kulturą

Dnia 29 września w Związku Polskich Artystów Fotografików w Katowicach odbyła się wystawa pn.„Antywystawa. Akcja – zalew fotografii”

W programie były takie atrakcje jak:
· plener fotograficzny – sesja z modelką
· wspólne budowanie kolażu fotograficznego na ścianach Galerii
· konsultacje fotograficzne
· spowiedź fotograficzna
· rozmowy o fotografii

Miałam tę  n i e p r z y j e m n o ś ć  uczestniczenia w owym zdarzeniu. W kwestiach formalnych:
– plener fotograficzny – cóż… może słowo plener nie dla wszystkich jest jednoznaczne… Plener ZPAF-owski to nic innego jak robienie zdjęć średnio urodziwej pani prezes, w jednej z sal, przy dwóch lampkach.
– kolaż fotograficzny – owszem zbudowany – być może nie był to zalew zdjęć, jednak kilku fotografów postanowiło rozwiesić swoje prace na ścianach galerii. Zdążyłam się zorientować, że były to prace dla większości ważne, ulubione, jednym słowem takie, którymi chcieli się pochwalić. Prace zawisły, może na kolaż zbyt mało, ale zawsze.
Po konsultacjach kandydatów na członków zacnego grona ZPAF-u nastąpiło uroczyste otwarcie wystawy, którego dokonała pani prezes – Katarzyna Łata-Wrona
Po około 20 sekundowej przemowie, kończąc zdaniem „niech ta wystawa otworzy nowe miejsce na nowe wystawy” radośnie potargała stworzony przez innych „kolaż”, poskakała po zdjęciach i oddaliła się. Całe towarzystwo, których prace zostały potraktowane w ten sposób zrobiło dobrą minę do złej gry, bo to przecież… TAKA SZTUKA….
Następnym uroczym elementem wieczoru było podanie „wina” w postaci przesłodzonego soku z dodatkiem stwierdzenia „jaka wystawa takie wino”. Powiedziałabym na to „jakie wino taka kultura”.
W informacji na stronie towarzystwa nie widniała ani jedna wzmianka na temat, że zdjęcia zostaną ostentacyjnie zniszczone na oczach autorów (http://www.zpaf.katowice.pl/aktualnosci.html), że konwencja zdarzenia to raczej happening, niż wystawa, więc trudno dziwić się, że jednak większość autorów była nie tyle zaskoczona co zniesmaczona. Dodam, że gdybym została poinformowana o takiej formie akcji, chętnie przyniosłabym zdjęcia do zniszczenia (posiadam takowe do których sentymentu mi brak), natomiast najzwyczajniej w świecie wraz z innymi zostałam oszukana i upokorzona. Odpinałam zniszczone fotografie, bo żal było mi zainwestowanych pieniędzy, żal zdjęć, które uważałam za jedne z moich lepszych… żal, bo miałam do nich sentyment i włożyłam w nie dużo pracy, zaangażowania i serca. I znam swoje miejsce w szeregu – moje zdjęcia nie są nadzwyczajne ale są moje. Dla mnie najważniejsze.
Chciałabym zobaczyć zdjęcia pani prezes na tej ścianie, ciekawe czy wtedy urządziłaby podobną akcję.
Można było by się spodziewać, że ZPAF-owcy to ludzie nie tyle wykształceni, obyci i zdolni co kulturalni, potrafiący mobilizować młode pokolenie, otwierający jakieś przestrzenie. A co tu dużo mówić… mam nadzieję, że nie bedę miała tej wątpliwej przyjemności ich ponownego spotkania.
Gratuluję pomysłu wystawy, konwencji – podarliście nie tylko zdjęcia…. Zrobiliście z nas mięso armatnie i wystawiliście na pośmiewisko. Miała być sztuka przez duże S a wyszło jedynie O kreskowane. Jak owe zdarzenie ma się więc do opracowania Pana Janusza Musiała – autora manifestu wystawy: http://www.zpaf.katowice.pl/aktalnosc/,10-09%20antywystawa/2010-09-17%20Antywystawa-zalew%20fotografii_janusz%20musial.pdf

Reklamy
This entry was published on 30/09/2010 at 8:51 am. It’s filed under Ludzie, Różnoci, Reportaż, Uncategorized, Zabawy and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

16 thoughts on “ZPAF=SPAW, czyli moje spotkania z kulturą

  1. Goska on said:

    Też byłam na tej „wystawie”. Co prawda nie miałam zdjęć, ale żal było patrzeć na zdzieranie tych prac ze ściany. Szkoda, że w ulotce nie było słowa o takim ich potraktowaniu:(

  2. Witmar on said:

    Bardzo mi si podobał komentarz pewnego mądrego człowieka na ten temat: „… postkonceptualne popłuczyny…” . I to by było na tyle :)

  3. Widmowy on said:

    Przeczytałem Twój wpis, przeczytałem manifest i co ważne – tytuł akcji. I cóż myślę? Że daliście się nabrać – tylko nie wiem czy organizatorom czy własnym osobom. Widać, że organizatorzy raczej chcieli pokazać negatywną stronę mnogości fotografii produkowanych w obecnych czasach. Przecież „zalew fotografii” czy „antywystawa” same w sobie mówią, że nie szukali fotografii na wysokim poziomie artystycznym (nie mówię, że takie nie były, tego nie wiem). Szukali po prostu zdjęć amatorskich. Zgadzam się, że potraktowanie czyichś prac w taki sposób jak to opisujesz (nawet jeśli byłyby to zdjęcia kotków czy kwiatków domowych) jest żenujące i uwłaczające autorom. Jednak z drugiej strony jak bym się na taką akcję nie zgłosił, ze względu na to co czytam w przekazie ZPAF zachęcającym do udziału. Moim zdaniem był to manifest grupy członków Związku ukazujący ich stosunek do masowości robienia zdjęć. Nie do końca przeze mnie zrozumiały, a z pewnością zbyt mocny. Na szczęście w ZPAF są też osoby inaczej ustosunkowane. Znam, miałem i mam przyjemność nawet pracować z kilkoma takimi osobami (w tym z jednym z byłych prezesów) i są to osoby chętnie dzielące się wiedzą i doświadczeniem. Zatem cóż, szkoda, że ta akcja trochę pseudo-artystyczna odbyła się pod skrzydłami Związku.
    Co na przyszłość? Dokładniej czytać dokumenty i to co jest między wierszami. :-))

    • dariabielska on said:

      Oczywiście, masz rację – chcieli pokazać bezsensowność robienia zdjęć, chcieli pokazać ich zalew – ja się zgadzam, zrozumiałam manifest i przeczytałam go dokładnie. Ja nie poszłam tam jako ARTYSTKA, poszłam budować z innymi niedzielnymi shooterami coś fajnego: kolaż zdjęć o różnej tematyce, na różnym poziomie. I miałam świadomość tej ANTYwystay, ja wiem, że moim zdjęciom na salony daleko. Miałam wrażenie (czytając manifest), że będzie to coś na zasadzie „wystawy bezdomnej”, gdzie przynoszą zdjęcia Kowalscy i Nowaki, powstaje swojego rodzaju zalew zdjęć lepszych i gorszych. Ale te zdjęcia tam są i te zdjęcia się ogląda.
      Oczywiście, zgadzam się, że są ludzie lepsi i … ci mniej lepsi w każdym towarzystwie czy grupie. Wiem, że w ZPAF-ie są także ci pierwsi. Jednak wolę tych „spoza”, którzy robią swoją robotę rewelacyjnie, nie potrzebując przy tym nędznego happeningu, żeby cokolwiek komukolwiek udowadniać.
      Mamy erę cyfrowego gniota – każdy to wie. Zdjęć dziennie produkuje się miliardy. I co? Przeszkadza Ci to? Mnie wcale – a cieszy tysiące ludzi. Potrzebujesz niszczyć inne zdjęcia, żeby cokolwiek komukolwiek pokazać? – Nie sądzę! Trzeba wykpiwać, oszukiwać i obrażać, żeby powiedzieć, że jedne zdjęcia drugim nie równe? Nie sądzę, że jest sens w ogóle to mówić. To domena maluczkich. I o tym był mój wpis. Pozdrawiam Ciebie, dzięki za komentarz. Fajnie, że jest z kim pogadać w tym temacie :)

      • Widmowy on said:

        Tak trochę się w ciągu dnia jeszcze nad tym zastanawiałem i przyznam, że nadal do końca nie jarzę skąd tej prezesowej i reszcie (czy kim oni tam byli) przyszedł pomysł na taki happening. Masz może zdjęcie tego co po ich działaniach zostało? Moim zdaniem po tak durnej akcji to ZPAF chyba powinien zmienić władze (przynajmniej tych odpowiedzialnych za ową akcję) i spłonić lico z zawstydzenia. Trochę rozumiem, że nie podoba im się masowość zjawiska jednak nie tędy droga, nie tak powinni się do tego odnosić. Oczywiście każdy ma prawo robić co chce – dopóki nie krzywdzi innych jednak. Zamiast takiej „antywystawy” lepiej przygotowaliby jakiś program edukacyjny poprawy „widzenia” sztuki dla szkół czy chętnych ogólnie (na ten przykład). W sumie smutne trochę to zdarzenie.

      • dariabielska on said:

        właśnie, właśnie o to chodzi :) Zdjęcia ktoś tam robił, ja aparatu nie wyciągałam, bo zażenowanie wzięło górę. Co miałam fotografować? MODELKĘ?? Czy to upokorzenie?
        Człowiek, któego bardzo cenię, znany fotograf, którego dane mi było poznać, napisał mi w mailu tak – odnośnie tego przedsięwzięcia: „to nie zniewaga zniszczonych ale infantylizm niszczycieli. Było to już, nuda. Manifest przeciętniactwa w popłuczynach postkonceptualizmu.” I chyba na tym zakończę :)

  4. Widmowy on said:

    I teraz najlepszą rzeczą jaka została to napić się dobrego piwa. :-))

  5. Widmowy on said:

    Nie, sąsiadkę. ;-)))
    I sam otwieram puszkę z piwem (choć nie tak dobrym jakbym chciał niestety).

  6. Niemniej jednak niemiłe doświadczenie :(

  7. Myślę, że powinniśmy się zebrać i zawiązać antyspaf;-)
    Daria, co Ty na to? ;-)

    • dariabielska on said:

      ok, mogę zostać panią prezes, bo zorganizować wystawę na wzór opisanej potrafię a i przykład dali, jak grantami nabijać własną kiesę, więc wchodzę w to! :)

  8. Pingback: 2010 in review « Daria Bielska – photography

  9. BARDZO ŁADNE ZDJĘCIA – pozdrawiam ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: